Oaks 2015: Amfitrita wygrała próbę nerwów

Dziewięć koni z Czech, Słowacji i Polski stanęło na starcie Oaks, głównej gonitwy sezonu dla trzyletnich klaczy pełnej krwi angielskiej rozegranej 9 sierpnia na Partynicach we Wrocławiu. W upale próbę nerwów najlepiej wytrzymała Amfitrita trenera Adama Wyrzyka, którą do zwycięstwa poprowadził czempion Szczepan Mazur.
Start do gonitwy opóźnił się za sprawą utrzymującej się od wielu dni upalnej pogody, która także w niedzielę mocno dawała się we znaki – koniom i ludziom. Kiedy w maszynie startowej znalazło się już kilka uczestniczek gonitwy, najbardziej podenerwowana z nich, Santin z Czech, przysiadła i zaklinowała się w swoim boksie – starter musiał otworzyć drzwiczki, żeby ją uwolnić. Nerwowość udzieliła się również stojącej obok Zabavie; obie klacze, bez jeźdźców, przebiegły okrążenie toru, zanim zostały złapane.

Oaks 2015

Atmosfera podenerwowania sprawiła, że ponowne wprowadzanie klaczy do maszyny startowej trochę się przedłużyło. Jak tylko ostatnia z nich, Zabava, zajęła swoje miejsce, cała dziewiątka ruszyła do walki o miano najlepszej trzylatki pełnej krwi. Na czoło stawki wysunęła się Dżenita (B. Murzabayev) i dyktując równe tempo, doprowadziła zwartą grupę do wyjścia na końcową prostą.
Ostatnie pięćset metrów to zacięta walka o zwycięstwo z udziałem wszystkich klaczy. Przy kanacie finisz rozpoczęła czeska wiceoaksistka Ines (I. Janackova-Koplikova), środkiem toru rozpędzała się schowana wcześniej w środku stawki Amfitrita, swojego miejsca szukała Nadworna (V. Popov), nie zamierzała odpuszczać Dżenita. Jeszcze sto metrów przed celownikiem wydawało się, że może wygrać Ines, ale Szczepan Mazur dokładnie wiedział, w którym momencie przypuścić decydujący atak.
Amfitrita wygrała z przewagą półtorej długości nad lekko wyłamującą Nadworną, a Dżenita w ostatniej chwili odebrała trzecie miejsce Ines. Ostatnie płatne miejsce zajęła mniej widoczna wcześniej Pereditta (T. Lukasek). Szósta przybiegła Santin (J. Raja), siódma była Waaya (J. Havlik) ze Słowacji, ósma dobiegła Szarotka (J. Safar) i ostatnia kończyła wyścig Zabava (A. Turgaev). Zwyciężczyni została wyhodowana w Irlandii, a jej właścicielem jest Millenium Stud.
– Założenie było takie, żeby trzymać Amfitritę w środku stawki, ale blisko koni z przodu – mówił po gonitwie Szczepan Mazur. – Udało mi się ją tam umieścić i przeprowadzić bez szwanku w dystansie. Na prostej bardzo rześko zareagowała i dobrze przyspieszyła. Jest bardzo wytrzymała, a do tego ma trochę szybkości.
– Wrocław nas lubi, a my lubimy Wrocław – cieszył się ze zwycięstwa trener Adam Wyrzyk, który drugi raz z rzędu wygrał Oaks na Partynicach. – Duża zasługa w tym Szczepana. Zna ten tor, tu zaczynał karierę. Wie, kiedy ruszyć, gdzie zaatakować. Mieliśmy też trochę szczęścia, bo dobrze finiszująca klacz pana Kozłowskiego trochę wyłamywała.
Nie doszedł do skutku licznie zapowiadany udział koni z Czech w gonitwach z płotami i przeszkodami, jakie w dniu Oaks były zaplanowane na Partynicach – z powodu upału czescy trenerzy wiele z nich wycofali. Jednym z nielicznych, jacy pozostali „na placu boju”, był Radim Bodlak.
– Już kiedy zapisywałem konie do gonitw, wiedziałem, że pogoda jest przeciwko nam, że nie będzie padać – mówił po wyścigach we Wrocławiu portalowi Galopp News. – Po drodze zastanawiałem się nawet nad skreśleniem, ale kiedy wszedłem na wyścigową bieżnię, wiedziałem, że nie będę skreślał. Uważam, że na to, jaka panuje pogoda, warunki we Wrocławiu były bardzo dobre. Jestem pewien, że gdyby inni trenerzy przyjechali, pozwoliliby swoim koniom biegać.
Trener Radim Bodlak wywiózł z Wrocławia trzy zwycięstwa. Główną gonitwę z przeszkodami, Nagrodę Tiumena (4200 m), wygrała Delight My Fire, stipl dla czterolatków pod patronatem Dolnośląskiego Towarzystwa Wyścigów Konnych – Partynice (3800 m) rozstrzygnął na swoją korzyść Taurito, a w gonitwie z plotami dla trzylatków (2800 m) najlepszy był Princ Bajaja. Wszystkich trzech zwycięzców dosiadał Lukas Matusky, który dorzucił jeszcze wygraną na Samosie (tr. Grzegorz Wróblewski) w gonitwie z płotami dla koni 4-letnich i starszych (3400 m).
Ciekawostka – Princ Bajaja na wrocławskich płotach przygotowuje się do udziału w… czeskim St. Leger. – U nas nie ma odpowiednich gonitw, a on potrzebuje dwóch kilometrów, żeby się rozbiegać – wyjaśnia portalowi Galopp News Radim Bodlak. – Dlatego Lukas Matusky dostał polecenie, żeby jechać tempem jak w gonitwie płaskiej, ale polskie płoty zawsze są szybkie.
tekst: Piotr Pękala

Przepisy

  • Regulamin wyścigów konnych
Więcej

Biuletyny

  • Uzupełnienia i poprawki do Biuletynu nr 1
Więcej